Wierzę w wolny seks - esej na podstawie nauk Osho

Osho jest postacią, która wymyka się jednoznacznym definicjom. Sam podkreślał, że nie należy do żadnej tradycji i nie chce tworzyć nowej. Nie przedstawiał spójnego systemu filozoficznego ani nie rościł sobie prawa do bycia prorokiem. Jego nauczanie było raczej zaproszeniem do osobistego poszukiwania prawdy o sobie samym. W tym kontekście należy rozumieć również jego słowa dotyczące „wolnego seksu” – hasła, które stało się źródłem wielu nieporozumień.

Mówiono o nim „guru Rolls-Royce’ów”, „prorok orgii”, „mistrz manipulacji” – ale najczęściej, najbardziej lepka okazała się łatka „guru wolnego seksu”. We fragmencie, który stanowi punkt wyjścia do tych rozważań, sam Osho mierzy się z tym oskarżeniem, i robi to w sposób tak charakterystyczny dla niego: nie broni się, lecz demontuje samo pytanie.
Warto zacząć od tego, co tekst mówi na samym wstępie, jeszcze zanim padnie słowo „seks”. Autor wprowadzenia zaznacza, że wybór „właściwych” słów dla opisania Osho jest niemożliwy, bo Osho nie miał spójnej filozofii ani nie chciał tworzyć nowej tradycji. To jest kluczowe dla zrozumienia całej reszty. Jeśli nie ma doktryny, to nie ma też dogmatu o seksie. Osho nie jest więc „nauczycielem wolnego seksu”, bo nie jest nauczycielem niczego w klasycznym, zachodnim sensie. Jego słowa – jak sam twierdzi – nie są odpowiedzią, lecz „wprowadzeniem do ciągłego poszukiwania”, zaproszeniem do zadania sobie pytania: kim ja jestem?.

Uważasz, że seks powinien być płatny? Nie powinien być za darmo?

Dopiero w tym kontekście pada prowokacyjne pytanie dziennikarza: „Uważasz, że seks powinien być płatny? Nie powinien być za darmo? Ta gra słów jest możliwa tylko w języku angielskim, gdzie free znaczy zarówno „wolny, nieskrępowany”, jak i „bezpłatny”. I Osho brawurowo wykorzystuje tę dwuznaczność, żeby obnażyć głębokie nieporozumienie kryjące się w społecznym myśleniu o seksualności.
Jego odpowiedź jest zaskakująco prosta i daleka od sensacji: „Dla mnie seks jest prostym, pięknym, naturalnym zjawiskiem. Jeśli dwie osoby chcą dzielić się swoją energią, nikt nie powinien się w to wtrącać. To zdanie nie jest manifestem rozwiązłości; to manifest naturalności. Osho nie namawia do orgii ani do „burzliwego seksu”. On po prostu odbiera seksowi ciężar, który narzuca mu kultura: ciężar grzechu, transakcji, obowiązku, wstydu.
długoterminową jak w małżeństwie opartym wyłącznie na obowiązku. Dla niego seks nie jest przedmiotem handlu, lecz naturalnym wyrazem ludzkiej energii..

Nikt nie powienien się w to wtrącać

I tu następuje najciekawszy zwrot w jego wypowiedzi. Osho odwraca ostrze zarzutu. To nie on traktuje seks jak towar – to robią jego oskarżyciele. Określenie »wolny seks« sugeruje, że chciałbyś, aby seks także był towarem, który trzeba kupić – zarówno od prostytutki na jedną noc, jak i od żony na całe życie.” To zdanie jest miażdżącą krytyką instytucji małżeństwa i prostytucji, które – choć formalnie przeciwne – opierają się na tej samej logice: seks jako usługa w zamian za coś (pieniądze, bezpieczeństwo, status, obietnicę wierności aż po grób).

W obu przypadkach seks przestaje być darem chwili, a staje się kontraktem. W ujęciu Osho seks jest „prostym, pięknym, naturalnym zjawiskiem”. Nie nadaje mu przesadnej powagi ani nie obciąża go poczuciem winy. Podkreśla, że jeśli dwie osoby dobrowolnie chcą dzielić się swoją energią, nikt nie powinien się w to wtrącać. Wolność, o której mówi, oznacza brak przymusu i brak tłumienia. Jest to wolność wyboru, a nie nakaz rozwiązłości. Osho zauważa, że społeczne potępienie seksualności często wynika z tłumienia i lęku. Ludzie, którzy najgłośniej krytykują „wolny seks”, sami bywają ofiarami represyjnego wychowania i kultury, która uczyniła z seksualności temat tabu.

Seks nie jest celem samym w sobie

Jednocześnie w myśli Osho seks nie jest celem samym w sobie. Jest częścią szerszego procesu poznawania siebie. Twierdzi on, że aby zrozumieć, kim jest on sam, trzeba najpierw odkryć, kim jesteśmy my. Seksualność stanowi jeden z wymiarów ludzkiej natury – nie należy jej ani demonizować, ani absolutyzować. Przyjęcie jej jako naturalnego elementu życia może prowadzić do większej autentyczności, akceptacji siebie i harmonii wewnętrznej.

„Wierzę w wolny seks” 

„Wierzę w wolny seks” w rozumieniu Osho oznacza więc wiarę w prawo człowieka do przeżywania swojej seksualności bez poczucia winy, wstydu i społecznego przymusu. To wiara w wolność opartą na świadomości i dobrowolności, a nie na chaosie czy braku odpowiedzialności. W szerszej perspektywie jest to część jego przesłania: człowiek powinien żyć świadomie, w zgodzie ze swoją naturą i bez lęku przed oceną. Seks, podobnie jak inne aspekty życia, może stać się drogą do głębszego poznania siebie – o ile przeżywany jest w wolności i autentyczności.

Dlatego Osho może powiedzieć: „Tak, wierzę w wolny seks. Wierzę, że cieszenie się seksem i dzielenie się nim to wrodzone prawo każdego człowieka.” Ale „wolny” znaczy tu: uwolniony od poczucia winy, od religijnych zakazów, od moralizatorstwa, od ceny. Wolny, czyli nie-ograniczony. Wolny, czyli nie-kupiony. Seks, według Osho, jest jak oddychanie, śmiech czy taniec – nie jest „poważny”, nie jest święty i nie jest grzeszny. Jest po prostu przyjemnością. „Nie ma w nim nic poważnego” – to nie cynizm, lecz próba przywrócenia seksualności jej niewinności. Ostatnie zdanie wyjaśnia, dlaczego etykieta tak mocno przylgnęła do Osho: „Ludziom, którzy mówią o mnie jako o uczącym »wolnego seksu«, trzeba współczuć, gdyż są stłumieni seksualnie.” To nie atak, a diagnoza. Człowiek, który widzi w naturalnej przyjemności zagrożenie, który słysząc słowo „seks” od razu widzi rozpustę i upadek, projektuje swój własny lęk i swoją własną represję na mówiącego.


Wierzyć w „wolny seks” à la Osho to więc nie wierzyć w hedonistyczną rewolucję, lecz w możliwość przywrócenia seksualności do sfery dziecięcej radości, zanim została obciążona wstydem. To nie apel o więcej partnerów, ale o mniej strażników – kapłanów, sędziów, plotkarzy i własnych wewnętrznych policjantów. I tu wracamy do początku tekstu: sens tego całego wywodu nie polega na tym, żeby poznać Osho, lecz żeby poznać siebie. Gdy zapytam sam siebie: dlaczego tak bardzo boję się tej „wolności”? czy mój lęk to moralność, czy tylko uwewnętrzniona kontrola? – wtedy zaczynam rozumieć, o co chodziło Osho.

Paradoksalnie więc „guru wolnego seksu” nigdy nie uczył seksu. Uczył wolności – także tej seksualnej – jako narzędzia do samopoznania. Bo jak sam powiada: „dowiemy się, kim on jest tylko wtedy, gdy poznamy, kim my jesteśmy”. Esej o jego wierze w wolny seks nie kończy się więc na łóżku, lecz na pytaniu o moją własną klatkę. I to jest dokładnie ta sytuacja, do której Osho przez całe życie prowokował: zamiast wielbić mistrza, wystarczy spojrzeć w lustro.



Człowiek rodzi się po to, żeby przeżyć życie i to od niego zależy czy go nie przegapi. Weź życie w swoje ręce - w końcu jest ono twoje. Buntownikiem jest ten, kto nie przeciwstawia się społeczeństwu, kto rozumie całą jego grę i po prostu wychodzi z niej. Najtrudniejsze w życiu jest zaakceptowanie rzeczy, których nie możemy zmienić

Osho - kontrowersyjny mistyk i nauczyciel duchowy

Wpływowa postać współczesnej duchowości znany z nauk o uważności (tu i teraz), medytacji, miłości bez przywiązania oraz akceptacji życia.

Smak miłości

Smak miłości

Osho był jednym z pierwszych duchowych nauczycieli, który otwarcie mówił, że tłumienie seksualności niszczy zdolność do miłości

Zobacz na blogu
Meduzy świecą w ciemnościa

Meduzy świecą w ciemności

Robiąc wdech, pozwólcie złotemu światłu wejść do was przez waszą głowę, ponieważ tam właśnie czeka Złoty Kwiat. To złote światło pomoże. Oczyści całe Twoje ciało i sprawi, że będzie pełne kreatywności. To jest męska energia.

Zobacz na blogu
Religia to najlepszy biznesh

Religia to najlepszy biznes

Nie ma lepszego biznesu niż religia. Można obiecywać, ale nie trzeba spełniać obietnicy, ponieważ jest ona niewidzialna

Zobacz na blogu
Kurort Medytacyjny Osho

Kurort Medytacyjny Osho

Programy zajęć w kurorcie oparte są na wizji Osho, wizji nowej jakości człowieka, który umie korzystać z codziennego życia i odprężać się w ciszy.

Zobacz na blogu
Medytacja w epoce odrzutowców

Medytacja w epoce odrzutowców

Medytacją może być właściwie każda życiowa czynność – i to odkrycie uchodzi za największe osiągnięcie hinduskiego mistyka. Wystarczy, że coś wykonujesz uważnie przez kilka minut, sekund, a najlepiej całą dobę

Zobacz na blogu
Sylwetki Wielkich nauczycieli

Sylwetki Wielkich nauczycieli

Mistrzowie, którzy wskazywali drogę poza ego, dogmat i lęk. Niezależnie od epoki, kultury czy religii – wskazywali ten sam kierunek: powrót do bezpośredniego doświadczenia świadomości

Zobacz na blogu



The Silent Explosion - A visit to the Osho International Meditation Resort

copyright ©

Fragmenty utworów publikowane są na prawach cytatu, pastiszu oraz w celach edukacyjnych, zgodnie z obowiązującym prawem autorskim. Wszelkie prawa do oryginalnych materiałów należą do ich twórców.
Treści mają charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny. Nie stanowią porady medycznej ani diagnostyki i nie zastępują konsultacji ze specjalistą. Wszelkie działania związane ze zdrowiem należy skonsultować z wykwalifikowanym pracownikiem służby zdrowia. 

Artykuł, który Państwo czytają, został opracowany na podstawie materiałów dostępnych publicznie w internecie, wywiadów udzielonych przez ekspertów, a także informacji pochodzących z raportów, publikacji branżowych i innych źródeł ogólnodostępnych. Dzięki temu możliwe było zebranie różnorodnych perspektyw i przedstawienie tematu w sposób kompleksowy, jednocześnie zachowując obiektywizm i wiarygodność prezentowanych treści  czytaj więcej

Autorzy i wydawcy nie ponoszą odpowiedzialności za jakiekolwiek skutki wynikające z korzystania z zamieszczonych informacji czytaj więcej