Wielu ludzi zastanawia się, jakie będzie lato w tym roku. Jedni analizują prognozy długoterminowe, wpatrując się w mapy synoptyczne jak starożytni kapłani w wnętrzności ptaków, szukając znaku, czy warto rezerwować noclegi w Trójmieście, czy może bezpieczniej będzie zostać w domu z klimatyzacją i Netflixem. Inni śledzą temperaturę Bałtyku z częstotliwością stalkerów obserwujących byłego partnera na mediach społecznościowych – każdy stopień w górę wywołuje euforię równą odkryciu nowego kontynentu, każdy w dół – załamanie nerwowe i plany wyjazdu do Chorwacji. Jeszcze inni nerwowo sprawdzają, czy zdążą schudnąć przed urlopem, co zazwyczaj oznacza rozpoczęcie radykalnej diety w poniedziałek, łamanie jej we wtorek na lunchu u teściowej, i obietnicę "prawdziwego" startu od przyszłego poniedziałku, preferowanie pierwszego po nowiu, w czasie sprzyjającym, gdy Jowisz będzie w konunkcji z ich motywacją.

Dlaczego człowiek tak bardzo komplikuje rzeczy, które z natury są proste?

Tymczasem Jogin – nasz nieco tajemniczy, nieco zaniedbany, ale za to niepokojąco mądry protagonista tej opowieści – siedzi spokojnie pod starym dębem (który, nota bene, nigdy nie zastanawiał się nad swoim BMI), popija herbatę z termosu, który ma już dwadzieścia lat i właściwie nigdy nie był dokładnie umyty, i zastanawia się nad znacznie ważniejszym pytaniem niż to, czy woda w morzu będzie miała osiemnaście czy dziewiętnaście stopni:

Dlaczego człowiek tak bardzo komplikuje rzeczy, które z natury są proste?

Nie jest to pytanie nowe. Zadawali je filozofowie, mistycy, poeci i prawdopodobnie również pierwsze koty, które już w starożytnym Egipcie obserwowały ludzi próbujących wynaleźć problemy tam, gdzie wcześniej ich nie było. Koty te, zapewne przodkinie dzisiejszej Bastet, pewnie wtedy też wzruszały ramionami (o ile koty potrafią wzruszać ramionami – co jest wątpliwe, biorąc pod uwagę ich anatomię, ale duchowo na pewno to robiły) i wracały do drzemki, zostawiając człowieka z jego nowo wykreowanym dramatem egzystencjalnym.

Bo spójrzmy uczciwie na współczesny świat. Człowiek posiada aplikację do snu, która informuje go, że spał źle. Aplikację do liczenia kroków, która informuje go, że chodzi za mało, i to w sposób wysoce moralizatorski, jakby te 8473 kroki miały być powodem do publicznego flagelantyzmu. Aplikację do medytacji, która przypomina mu, że zapomniał się zrelaksować, wysyłając powiadomienie w najmniej odpowiednim momencie – na przykład gdy użytkownik właśnie próbuje przetrwać spotkanie z szefem czy wymienia koło w aucie na autostradzie. A następnie, w szczytowym przejawie ironii, kupuje książkę o prostym życiu, liczącą sześćset stron, zapisanych czcionką o wielkości mikroskopijnego rozdwajania się komórki, zawierającą siedemdziesiąt trzy krok po kroku plany uproszczenia egzystencji, wymagające zakupu specjalistycznego sprzętu, zeszytów, markerów i prawdopodobnie nowego mieszkania o minimalistycznym designie.

Nie jest więc zaskoczeniem, że wraz z nadejściem lata rozpoczyna się coroczny Festiwal Ulepszania Samego Siebie, który przypomina nieco oblężenie Stalingradu, tyle że zamiast broni używa się blenderów do smoothie i planów treningowych z Instagrama. Nagle wszyscy postanawiają stać się nową wersją siebie. Lepszą. Szczuplejszą. Młodszą. Bardziej opaloną. Bardziej fotogeniczną. Bardziej " mindful". Jakby gdzieś istniała komisja wakacyjna oceniająca ludzi przed wpuszczeniem ich na plażę, wyposażona w checklistę: czy posiadasz wymarzone "beach body"? (Co, zgodnie z logiką wszechświata, oznacza ciało posiadające ciało i znajdujące się na plaży, ale według standardów branży fitness oznacza ciało przypominające grecką rzeźbę, która nigdy nie jadła pączka). Czy znasz wszystkie trendy w strojach kąpielowych? Czy twoja książka do czytania na leżaku jest właściwie hipsterska? Czy twój drink ma słomkę bambusową, bo plastikowa to już symbol moralnego upadku?

Na szczęście taka komisja nie istnieje. A jeśli istnieje, to przewodniczącą jest zapewne kotka Bastet, która większość czasu przeznacza na drzemki, a pozostałą część na to, by z godnością ignorować wszelkie próby oceny jej postury czy futra. Bastet wie coś, czego ludzie od lat nie potrafią pojąć: ciało nie jest projektem remontowym z programu typu "totalna metamorfoza".


Ciało jest domem, nie inwestycją remontową

Pierwsza Letnia Sutra mówi: Żyj prosto. Brzmi banalnie. Brzmi jak coś, co mogłoby być napisane na kupie kamyków w sklepie z ezoteryką, obok kadzidełek o zapachu "spokojny ocean". Ale tylko do momentu, gdy spróbujemy naprawdę zastosować ją w życiu. Bo większość ludzi traktuje swoje ciało jak wiecznie niedokończony projekt budowlany, na który zabrakło funduszy, czasu i weny twórczej. Coś trzeba poprawić. Coś przebudować. Coś odjąć (zazwyczaj brzuch). Coś dodać (zazwyczaj mięśnie). Tu wygładzić. Tam napiąć. Gdzie indziej zamaskować, przykryć, zatuszować, jakby ciało było ścianą z wilgocią przed wizytą teściów.

Tymczasem ciało jest przede wszystkim miejscem, w którym mieszkamy. Domem. I to nie takim wystawianym na Airbnb, gdzie trzeba posprzątać przed każdym gościem, ukryć życie w szafach i udawać, że tu się tylko medytuje i pije zieloną herbatę. To dom, w którym się żyje, przebywa, oddycha, zostawia brudne naczynia w zlewie, kiedy jest się zmęczonym, i rozwiesza pranie w salonie, gdy pada deszcz. Dobry dom nie musi być idealny. Musi być zamieszkany. Musi być zadbany. Musi być pełen życia, trochę zagracony wspomnieniami, z ciepłymi miejscami przy kaloryferze i przeciągami, które czasem zaskakują, ale można się do nich przyzwyczaić.

Nikt rozsądny nie burzy codziennie własnego domu tylko dlatego, że zauważył nową rysę na ścianie czy to, że podłoga skrzypi w korytarzu. Nie wzywa ekipy remontowej, by przerabiała kuchnię, bo przeczytał wczoraj artykuł, że teraz modne są granatowe fronty. A jednak tak często próbujemy burzyć siebie. Jogin mawia czasem, że największym sukcesem nie jest wyglądanie na trzydzieści lat w wieku sześćdziesięciu, co zresztą jest osiągalne głównie dzięki Photoshopowi lub bardzo dobrym genom (albo obojgu). Największym sukcesem jest mieć sześćdziesiąt lat i nadal cieszyć się zachodem słońca bez myślenia o tym, czy sylwetka na tle nieba wygląda dostatecznie "instagramowo". To znacznie trudniejsza sztuka niż wstrzymywanie oddechu na cztery minuty w pozycji lotosu.

Asany dla zwykłych śmiertelników, czyli dlaczego nie musisz być gumką ręczną

W internecie można czasem odnieść wrażenie, że joga polega głównie na wiązaniu własnego ciała w kształty przypominające skomplikowaną instrukcję składania mebli z IKEI, tyle że bez klucza imbusowego i zdecydowanie zbyt małą ilością śrubek. Im bardziej niemożliwa pozycja, tym więcej polubień. Im bardziej ciało przypomina pretzel lub węzeł gordyjski, tym bardziej jesteś "zaawansowany". A przecież pierwotnie joga miała pomagać człowiekowi zamieszkać w swoim ciele, a nie prowadzić z nim negocjacje na granicy możliwości biomechaniki i zdrowego rozsądku.

Dobra asana nie jest tą, która wygląda imponująco na zdjęciu wykonanym o wschodzie słońca na plaży w Goa. Dobra asana jest tą, po której czujemy się bardziej obecni, bardziej "w sobie", jakby ktoś wreszcie przestał dzwonić do naszego wewnętrznego mieszkania, a my mogli usłyszeć własny oddech. Czasami będzie to pozycja góry (tadasana), w której stoisz jak drzewo, ale bez próby wyrastania ponad chmury. Czasami skłon, w którym sięgasz do kostek, a nie do księżyca. Czasami zwykłe siedzenie.

Tak, siedzenie. To niezwykle zaawansowana pozycja, której większość ludzi nie potrafi wykonywać bez jednoczesnego sprawdzania telefonu, planowania kolacji i rozwiązywania w myślach problemów z pracy sprzed trzech lat. Pierwsza Letnia Sutra nie pyta: „Jak głęboko wykonujesz skłon? Czy dotykasz nosem kolan? Czy możesz związać się w supeł i jednocześnie robić kawę?” Pyta raczej: „Czy jesteś obecny podczas tego skłonu? Czy czujesz, że żyjesz, czy tylko wykonujesz ruch?” To zupełnie inna rozmowa. Rozmowa, która nie wymaga elastyczności gumy, ale elastyczności umysłu.

Lekcja drzewa, które nigdy nie miało coachingu

W pobliżu miejsca, gdzie medytuje Jogin, rośnie stare drzewo. Nazwijmy je dębem, ale może to być lipa, klon, lub cokolwiek, co ma korzenie głębsze niż nasze współczesne problemy egzystencjalne. To drzewo nie posiada planu rozwoju osobistego. Nie prowadzi dziennika wdzięczności w kolorowym bullet journalu. Nie słucha podcastów motywacyjnych o 5 rano, nie uczestniczy w szkoleniach z produktywności, nie czyta książek typu "myśl jak drzewo, bądź jak las". Nie ma też konta na LinkedIn, gdzie mogłoby zamieścić post: "Dziś wzrósłem o 0,03 mm. #growthmindset #rooted".

A mimo to od lat robi postępy. Rośnie. Kwitnie. Daje cień. Przeżywa burze. Przetrzymuje zimy. Nie spieszy się. Nie porównuje się do innych drzew – nie patrzy z zazdrością na sąsiednią sosnę, że ta jest bardziej iglasta i ma lepszą sylwetkę. Nie sprawdza codziennie, czy osiągnęło już swój potencjał, nie robi sobie zdjęć z filtrem "jesień 2023" i nie zastanawia się, czy jego liście są wystarczająco zielone. Po prostu wykonuje swoją pracę. Jest.

To może być najbardziej niedoceniana umiejętność XXI wieku. Być. Nie udawać. Nie poprawiać. Nie optymalizować. Nie "rozwijać kompetencji miękkich". Po prostu być. Drzewa opanowały tę sztukę do perfekcji miliony lat temu, zanim człowiek wymyślił terminy takie jak "work-life balance" czy "mindfulness". One po prostu robią to, co do nich należy: wchłaniają światło, dają tlen, trwają.

Kotka Bastet i rewolucyjny plan treningowy, który zawstydza branżę fitness

W tym miejscu należy oddać głos ekspertce. Kotce Bastet, która od tysięcy lat siedzi obok Jogina (albo na jego kocu, albo na jego klawiaturze, gdy próbuje pisać), obserwując ludzkie wysiłki z mieszaniną politowania i lenistwa. Bastet jest autorką najbardziej skutecznego programu wellness w historii ludzkości, choć nikt jeszcze nie kupił od niej kursu online.

Program składa się z kilku punktów, które warto zapisać złotymi zgłoskami:

Po pierwsze – przeciągnij się. Porządnie, tak jakbyś rozciągał się przez całe życie i właśnie dotarł do najprzyjemniejszej części.

Po drugie – odpocznij. Naprawdę odpocznij. Nie "odpoczywaj" z telefonem w ręku, scrollując przez czyjeś wakacje. Odpocznij tak, jakbyś był skałą.

Po trzecie – jeśli nadal jesteś zmęczony, wróć do punktu drugiego. Bez wyrzutów sumienia. Bez poczucia, że marnujesz życie. Bez planowania, jak "nadrobisz" ten odpoczynek.

Program ten funkcjonuje od tysięcy lat. Nie wymaga abonamentu miesięcznego. Nie wymaga aktualizacji systemu operacyjnego. Nie wymaga kodu rabatowego "BASTET20" przy zakupie wyciskacza do soku. Bastet nigdy nie liczy kalorii, bo wie, że mysz ma tyle kalorii, ile potrzeba, a kocia karma smakuje najlepiej, gdy się ją je powoli. Nie waży się codziennie, bo wagi są dla ludzi, którzy zapomnieli, jak ciężkie jest życie. Nie porównuje swoich łap do zdjęć innych kotów w social mediach, bo każdy kot wie, że jego łapy są najpiękniejsze na świecie, zwłaszcza gdy rozwalają wazon.

Nie zastanawia się, czy zdąży z formą na lato, bo forma jest tym, czym jest, a lato przychodzi niezależnie od tego, czy jesteśmy gotowi. A jednak wygląda na stworzenie wyjątkowo zadowolone z życia. Być może dlatego, że zamiast walczyć z rzeczywistością, współpracuje z nią. To cenna wskazówka, którą ludzie odczytują zazwyczaj dopiero na emeryturze, gdy już im nie spieszy.

Wielka pułapka „jeszcze tylko”, czyli jak żyć w przyszłym trybie niedokonanym

W życiu wielu ludzi istnieje pewne magiczne zaklęcie, które potrafi zamrozić teraźniejszość w bursztynie oczekiwania. Brzmi ono: „Jeszcze tylko...”. Jeszcze tylko schudnę dziesięć kilo, to zacznę nosić sukienki. Jeszcze tylko skończę projekt, to zacznę żyć. Jeszcze tylko spłacę kredyt, to zacznę podróżować. Jeszcze tylko wychowam dzieci, to zacznę realizować swoje pasje. Jeszcze tylko przejdę na emeryturę, to zacznę odpoczywać. Jeszcze tylko... Problem polega na tym, że życie nie zna słowa „jeszcze”. Zna wyłącznie „teraz”. Życie nie czeka, aż skończysz pakować walizkę. Ono już odjeżdża pociągiem, a ty stoisz na peronie z biletami na przyszły sezon.

Dlatego Pierwsza Letnia Sutra przypomina z uporem maniaka: Nie odkładaj życia do następnego etapu. Nie czekaj na idealną wersję siebie, bo taka nigdy nie nadejdzie – zawsze będzie coś do poprawienia, zawsze znajdzie się nowa rysa na fasadzie. Nie czekaj na idealne okoliczności. One przychodzą niezwykle rzadko, zazwyczaj wtedy, gdy akurat nie patrzysz, a czasem nie przychodzą wcale, bo umierają gdzieś po drodze, zmęczone oczekiwaniem.

Polecamy książki o Jodze
Wywiad rzeka z Lamą Ole Nydahlem, pierwszym Europejczykiem, który otrzymał pełen przekaz nauk buddyzmu tybetańskiego i jako Lama przeniósł je na Zachód. To jednocześnie fascynująca opowieść o naszym umyśle, jego ogromnym potencjale, a w szczególności doskonałych właściwościach: nieustraszonej mądrości, spontanicznej radości i aktywnym współczuciu
Dostępna w naszym sklepie
Zobacz książkę w sklepie →

Zachwyt jest prosty i nie wymaga certyfikatu

Najpiękniejsze rzeczy zwykle nie są skomplikowane. Nie wymagają instrukcji obsługi ani gwarancji producenta. Zapach lasu po deszczu – ten specyficzny, ziemisty aromat, który nazywamy petrychorą, ale wystarczy powiedzieć "zapach lasu". Mruczenie kota, które rezonuje gdzieś w klatce piersiowej i obniża ciśnienie lepiej niż większość leków. Śmiech przyjaciół, który jest chaosem dźwięków, ale brzmi jak muzyka. Ciepły wieczór, kiedy powietrze jest jeszcze ciepłe od słońca, ale już pachnie nocą. Pierwsza kawa wypita na tarasie, gdy świat dopiero się budzi, a ptaki mają głos bardziej przejrzysty niż w środku dnia. Spacer bez celu, kiedy idziesz tam, dokąd nos cię niesie, a nie tam, gdzie wskazuje nawigacja. Obłoki przesuwające się po niebie jak stado leniwych białych wielorybów. Droga Mleczna widziana podczas letniej nocy z dala od miasta, przypominająca, że jesteśmy malutcy, ale jednocześnie częścią czegoś ogromnego.

Żadna z tych rzeczy nie wymaga specjalnych kwalifikacji. Nie trzeba mieć doktoratu z zachwytu. Nie trzeba zdobywać certyfikatów "Mistrz Kontemplacji Chmur". Nie trzeba kupować drogiego sprzętu – wystarczą oczy, nos, uszy i odrobina uwagi. Wystarczy być obecnym. I właśnie dlatego prostota bywa tak trudna. Bo nie wymaga działania. Wymaga zauważenia. A zauważenie wymaga ciszy, którą sami sobie tak skutecznie zagłuszamy hałasem.

Letnia prognoza dla człowieka

Na zakończenie Jogin zapytał kiedyś Bastet, gdy ta akurat kończyła swój czternasty sen tego dnia: „Jak myślisz, jaki jest sekret dobrego życia?” Kotka przeciągnęła się leniwie, wyciągając łapy tak daleko, jakby chciała dotknąć obu biegunów naraz. Spojrzała na zachód słońca, który malował niebo na odcienie pomarańczu i fioletu, jakby ktoś rozlakierował nieboskłon. Potem na Drogę Mleczną, która zaczynała się pojawiać na ciemniejszym tle. A następnie odpowiedziała w sposób, w jaki odpowiadają wszystkie mądre istoty – milczeniem, które jest głośniejsze niż słowa, i spojrzeniem, które mówi: „Człowiek ciągle próbuje być kimś innym. Ja od tysięcy lat jestem kotem i działa całkiem dobrze.”

Po czym zamknęła oczy. Co w języku kotów oznacza zakończenie wykładu, kropkę nad i, oraz zaproszenie do tego, by przestać gadać i zacząć żyć.

I może właśnie w tym tkwi sens Pierwszej Letniej Sutry. Nie musimy być doskonali. Nie musimy być gotowi. Nie musimy zasługiwać na życie, zdobywając punkty w jakiejś nieznanej nam grze. Możemy po prostu żyć. Trochę wolniej. Trochę prościej. Trochę bardziej po swojemu. Z mniejszą ilością aplikacji i większą ilością prawdziwego słońca na skórze.

Bo im prostsze życie, tym więcej miejsca zostaje na zachwyt. A lato, niezależnie od prognoz, zawsze wydaje się piękniejsze ludziom, którzy potrafią je doświadczać, zamiast nieustannie się do niego przygotowywać, odchudzać, planować i optymalizować.

Wielu zastanawia się, jakie będzie lato w tym roku. Czy upalne, czy deszczowe, czy "takie sobie". Odpowiedź pozostaje niezmienna, niezależnie od synoptyków: Będzie pogodne. Ale tylko dla tych, którzy nauczą się siedzieć pod drzewem, popijać herbatę i przestać komplikować to, co natura uczyniła prostym.

joga dla komfortu i szczęścia – praktyka relaksacyjna
Świadoma praktyka zaczyna się tam,
gdzie kończy się walka z własnym ciałem
Tomasz Lis – praktyka jogi oparta na doświadczeniu i precyzji
Zastanawiasz się który pasek będzie najlepszy do Twojej praktyki jogi?
Na stronie Pas Handlowy znajdziesz kompletny przewodnik po paskach do jogi – od wyboru długości i szerokości, aż po przykłady zastosowania w popularnych asanach takich jak Supta Padangusthasana czy Paschimottanasana.

Sprawdź przewodnik i wybierz pasek najlepiej dopasowany do Twojego stylu praktyki
Dowiedz się, jaki wybrać pasek →

Letnia Kolekcja artykułów jogina

Niech ta kolekcja będzie twoim letnim hamakiem. Twoim cieniem pod drzewem. Twoim kubkiem zimnej wody w upalny dzień. Twoim pozwoleniem na bycie sobą!

Letnia kolekcja artykułów Jogina

Letnia kolekcja artykułów Jogina

Człowiek jest jedyną istotą na Ziemi, która najpierw odmawia sobie przyjemności, żeby dobrze wyglądać, potem odmawia sobie wszystkiego dla dzieci, a na starość odmawia różaniec. A kiedy wreszcie znajduje trochę czasu dla siebie, okazuje się, że kot już od dawna opanował sztukę życia lepiej od niego

Zobacz na blogu
Apostazja – Masz prawo nie wierzyć!

Apostazja – Masz prawo nie wierzyć!

Coraz więcej osób – szczególnie wśród młodego pokolenia – dokonuje świadomego wyboru rozstania z instytucją, do której zostały zapisane bez własnej zgody.

Zobacz na blogu
Jak zachować spokój umysłu

Jak zachować spokój umysłu

Brak uważności jest jedną z największych epidemii naszych czasów. Medytacja przywraca nas do teraźniejszości. Tylko w niej możemy doświadczyć stanu ciszy, w którym umysł nie jest ani w przeszłości, ani w przyszłości.

Zobacz na blogu
Pełna typologia jogi praktykowanej w Polsce

Pełna typologia jogi praktykowanej w Polsce

Joga należy dziś do najbardziej rozpoznawalnych praktyk związanych ze zdrowiem, aktywnością fizyczną i rozwojem osobistym. W Polsce jej obecność stale rośnie od kilku dekad. Typologia funkcjonalna pozwala zobaczyć ten krajobraz bez wartościowania — nie pytając, która joga jest „prawdziwsza"

Zobacz na blogu
Pierwsza Letnia Sutra: Żyj prosto

Pierwsza Letnia Sutra: Żyj prosto

Dlaczego człowiek tak bardzo komplikuje rzeczy, które z natury są proste? Nie odkładaj życia do następnego etapu. Nie czekaj na idealną wersję siebie, bo taka nigdy nie nadejdzie. Nie czekaj na idealne okoliczności.

Zobacz na blogu
Joga synaps

Joga synaps

człowiek i algorytm siedzą naprzeciwko siebie i rozmawiają. Nie kłócą się o to, kto jest mądrzejszy. Nie toczą filozoficznego pojedynku na argumenty. Po prostu rozmawiają o filozofii i praktyce myślenia o człowieku, relacjach i świadomości jako o sieci połączeń, które można wzmacniać, wygładzać, aktualizować i czasem delikatnie defragmentować. Bez użycia młotka.

Zobacz na blogu
Joga synaps. Czym są neurony lustrzane

Joga synaps. Czym są neurony lustrzane

Kim są zatem tajemnicze neurony lustrzane, co naprawdę o nich wiemy i dokąd prowadzą nas najnowsze odkrycia? Nie jesteśmy po prostu odseparowanymi od siebie jednostkami. Neurony lustrzane sprawiają, że nasze ciała i umysły są połączone z innymi ludźmi

Zobacz na blogu
Jogin.pl 3.0 – nowy interfejs

Jogin.pl 3.0 – nowy interfejs

Jogin.pl 3.0 – aktualizację, która nie jest tylko zmianą wyglądu. To przede wszystkim nowy sposób poruszania się po sklepie, łatwiejszy dostęp do produktów, bardziej przejrzyste menu oraz treści pisane z myślą o człowieku, a nie wyłącznie o algorytmach.

Zobacz na blogu
Truskawkowa Sutra o Powstaniu Jogina 3.0

Truskawkowa Sutra o Powstaniu Jogina 3.0

Jak Lis stał się Wilkiem, Van Helsing przyniósł pierniki, a Śmierć przyszła na herbatę. Każda transformacja ma swoje wrota – wyjaśniła Śmierć. – Lis przeszedł przez nie i stał się Wilkiem. Ty przeszedłeś i stałeś się wersją 3.0. Ale wrota pozostają. Są zawsze otwarte dla tych, którzy chcą przez nie przejść

Zobacz na blogu



Yoga Demonstration, BKS Iyengar (1976) 

copyright ©

Fragmenty utworów publikowane są na prawach cytatu, pastiszu oraz w celach edukacyjnych, zgodnie z obowiązującym prawem autorskim. Wszelkie prawa do oryginalnych materiałów należą do ich twórców.
Treści mają charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny. Nie stanowią porady medycznej ani diagnostyki i nie zastępują konsultacji ze specjalistą. Wszelkie działania związane ze zdrowiem należy skonsultować z wykwalifikowanym pracownikiem służby zdrowia. 

Artykuł, który Państwo czytają, został opracowany na podstawie materiałów dostępnych publicznie w internecie, wywiadów udzielonych przez ekspertów, a także informacji pochodzących z raportów, publikacji branżowych i innych źródeł ogólnodostępnych. Dzięki temu możliwe było zebranie różnorodnych perspektyw i przedstawienie tematu w sposób kompleksowy, jednocześnie zachowując obiektywizm i wiarygodność prezentowanych treści -  czytaj więcej

Autorzy i wydawcy nie ponoszą odpowiedzialności za jakiekolwiek skutki wynikające z korzystania z zamieszczonych informacji -  czytaj więcej